~KHR PBF~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Naoya

Go down 
AutorWiadomość
Naoya

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 15/12/2012

PisanieTemat: Naoya   Sob Gru 15, 2012 2:48 pm

Imię i nazwisko:
Naoya. Nazwiskiem się jakoś nikomu specjalnie nie chwali, głównie dlatego, że nie chce przypadkowo narobić kłopotów rodzinie, ale gdyby ktoś odpowiednio długo kopał, to pewnie by do niego dotarł... Choć trzeba przyznać, że mafia potrafi tuszować tożsamość swoich ludzi.

Wiek:
Dwadzieścia dwa lata.

Pochodzenie:
Hongkong, Chiny.

Orientacja:
Spytaj go o coś takiego, to pogryzie. Albo raczej podbije ci oko... Albo nawet obetnie coś istotnego. Czasami niektórych rzeczy po prostu lepiej nie wiedzieć. Dla własnego bezpieczeństwa dobrze jest wierzyć w jego względną aseksualność.

Zawód:
Oficjalnie można to zapewne określić mianem "prywatnego ochroniarza". Raczej nie będzie nikomu rozpowiadał, że jest strażnikiem...

Proponowana ranga:
Jego głównym płomieniem jest chmura, lecz posiada także i dwa poboczne: burzę oraz piorun. W walce płynnie łączy wszystkie trzy atrybuty; spędził długie lata wypracowując odpowiednie metody i strategie.

Wygląd:
Naoya mierzy sobie mniej więcej sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu i cieszy się smukłą, szczupłą - lecz nie za chudą! - sylwetką. Jego skóra jest bardzo jasna, ale nie chorobliwie blada; wygląda zdrowo. Kolor jego oczu można określić mianem bursztynowego. Okalają je gęste, ciemne rzęsy, bardzo długie zresztą. Jego włosy natomiast to raczej drażliwa kwestia; Naoya dość nerwowo reaguje na odnoszące się do nich negatywne uwagi. Większość świata jako takiego uważa, że naturalnie jest blondynem, zaś to, że połowa jego prostych, gęstych kosmyków zmieniła kolor na blady fiolet, jest jedynie zasługą farby i niczym więcej... Cóż, on sam twierdzi inaczej - upiera się, że nigdy nie barwił swych sięgających obecnie w porywach do pasa włosów. Trudno powiedzieć jaka jest prawda, lecz faktem pozostaje to, że od bardzo dawna szczyci się taką właśnie kolorystyką, a i odrostów jakoś nie widać... Z drugiej strony jego brwi są w pełni jasne, bez chociażby śladu różu. Czesze się zazwyczaj z przedziałkiem na boku, choć nie jest to żelazną zasadą. Lubi biżuterię - praktycznie w każdym wydaniu, a zwłaszcza srebrnym i skórzanym. Łańcuszki i łańcuchy w dowolnym miejscu, pieszczochy, obroże, kolce, motywy drutu kolczastego, czaszki, pierścienie, bransolety, naszyjniki i wiele, wiele innych elementów. W lewym uchu ma trzy kolczyki: dwa na dole i jeden na górze, w prawym natomiast przebił tę ilość o dodatkowe dwa na płatku. Wargę również ma przekłutą - po lewej stronie. Z tej samej zresztą posiada i kolczyk na łuku brwiowym. Obecnie myśli także nad sprawieniem sobie tatuażu, ale chwilowo się wstrzymuje. Aha - lakier do paznokci też lubi. Najlepiej czarny, ale zdarzają się wyjątki. Styl jego ubioru natomiast łatwo już w tym momencie odgadnąć... W głównej mierze jest on inspirowany punkiem i opiera się przede wszystkim na ciemnych kolorach. Na ogół Naoya zakrywa całe swe ciało, nawet przy dość wysokich temperaturach, lecz i od tego zdarzają mu się odstępstwa - rzadko, ale jednak.

Charakter:
Dość nerwowy z niego osobnik. Łatwo jest wytrącić go z równowagi, a gdy to nastąpi, to można się wręcz zastanawiać, czy przypadkiem nie rozpętało się właśnie prawdziwe piekło na ziemi. Mimo to ten złośnik w miarę szybko się uspokaja i zwykle nie chowa do nikogo urazy. Powarczy na kogoś, pokrzyczy, ewentualnie poobraża czy przyłoży, ale niedługo potem będzie już danego osobnika traktował względnie normalnie jak na swoje standardy - dlatego jego humory najlepiej jest po prostu przeczekać. Jeśli jednak ktoś postanowi go nakręcać, umyślnie czy przypadkowo, to przekona się o tym, że furia może nie stygnąć zaskakująco długo. Cóż, osobowość Naoyi można by porównać do zjawiska burzy - gwałtownej, niszczycielskiej, ale raczej prędko przemijającej... I pozostawiającej po sobie oczyszczenie. Gdy trafi się na niego w odpowiednim momencie - kiedy będzie akurat spokojny - to zadziwiająco wiele można z nim załatwić, gdyż rozsądku mu nie brakuje, a i inteligencji też na pewno nie. Mimo wszystko potrafi być całkiem sensownym towarzyszem; trzeba tylko uważać, by nie nadepnąć mu na odcisk. Seria dobrych rad: przede wszystkim należy unikać nawiązywania z nim jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, gdyż ten toleruje właściwie jedynie w trakcie walki - no, o ile sam go nie zainicjuje oczywiście. Wszelkie aluzje co do jego domniemanej kobiecości czy submisywności - zwłaszcza stwierdzanych na podstawie jego fryzury - też lepiej sobie odpuścić, gdyż wywołują w nim agresję. Można by rzec, że jest uczulony na komplementy - zarówno te szczere, jak i ironiczne - nawiązujące do jego wyglądu czy zachowania; przyjmuje jedynie te odnoszące się do jego umiejętności w walce. Nie toleruje oznak lenistwa. W głębi duszy jest bardzo niecierpliwy, ale stara się nad tym w miarę możliwości panować. Do swego zajęcia podchodzi jak do każdej innej pracy, choć trzeba przyznać, że walka sama w sobie zdecydowanie sprawia mu przyjemność... I to sporą. Raczej nie oddaje się bezmyślnemu sadyzmowi, lecz bez problemu przyjmuje postawę brutalną i bezlitosną - gdyż to właśnie wymagane jest często na jego stanowisku. Potrafi być całkiem uparty, a do tego wykazuje wielką dumę - choć może trochę specyficznie do niej podchodzi - i pewność siebie. To ostatnie wręcz od niego promieniuje. Potrafi przejawiać lojalność, dochowywać tajemnicy, a choć na najbliższych mu zależy, to nie stara się pomagać im na siłę. Innymi słowy: sam się do nikogo nie pcha, jeśli nie zostanie zaproszony. Gdy ktoś chce nawiązać z nim znajomość lub też ją zacieśnić - w większości przypadków nie odrzuca takich propozycji; z drugiej strony sam z własnej inicjatywy raczej ich nie składa. W kontaktach towarzyskich zazwyczaj pozostaje początkowo bierny. Dopiero wówczas, gdy zobaczy, że drugiej osobie zależy, to i on podejmuje starania. W pierwszej fazie znajomości może sprawiać wrażenie dość poważnego, ale szybko można się przekonać, że - i owszem - posiada poczucie humoru, tylko dobrze zakamuflowane. Nie lubi ograniczeń w żadnej formie; chce czuć się wolny i robić to, na co ma ochotę.

Umiejętności:
Przede wszystkim bardzo sprawnie posługuje się swoimi broniami oraz wszystkimi trzema płomieniami. Jest szybki i zwinny, co w zasadzie można ocenić już na pierwszy rzut oka, lecz na tym się to nie kończy; wbrew pozorom nie ustępuje wcale na polu siły fizycznej i nieźle radzi sobie w walce wręcz. Potrafi właściwie obchodzić się z bronią palną - strzela całkiem celnie - lecz nie jest to jego ulubiony sposób walki. Jest w stanie poprowadzić zarówno samochód, jak i motor, choć raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się mu wówczas towarzyszyć - najbezpieczniej to on nie jeździ. Przy podstawowych naprawach pojazdów też sobie poradzi, gorzej ze skomplikowanymi problemami. Opanował na niezłym poziomie jazdę konną. Ma znakomitą pamięć - można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że poniekąd fotograficzną, choć nie tak do końca. Wpuśćcie go do pokoju, każcie się rozejrzeć, a potem szybko zakryjcie oczy - on i tak całą zawartość pomieszczenia opisze z dużą dokładnością. Jest oburęczny, choć w trakcie walki woli dzierżyć broń w lewej dłoni; czasami daje mu to pewną przewagę, gdyż wielu przeciwników czuje się niekomfortowo w takiej sytuacji - kwestia przyzwyczajenia, ot co. Zna się w wystarczającym stopniu na pierwszej pomocy i ogólnie pojętym dbaniu o zdrowie, by samemu poradzić sobie w typowych sytuacjach. Potrafi otwierać zamki, choć zdecydowanie szybciej jest je po prostu rozwalać... Czasem jednak subtelność to jedyna droga. Gdyby musiał, to od biedy poradziłby sobie jako kieszonkowiec - potrzebne umiejętności posiada i tylko niecodzienny wygląd trochę mu w tym przeszkadza. Jego rodzimym językiem jest kantoński, lecz zna także angielski, a dzięki matce japoński.

Broń:
Posiada dwie bronie, nie licząc oczywiście tej, która jest właściwie częścią jego własnego ciała. Do tych bardziej konwencjonalnych należą wachlarze tessen oraz bicz, ostatnią zaś są - cóż - jego włosy, jakkolwiek by to nie brzmiało. Wyjaśnijmy może każdą z nich z osobna, bo trochę tego będzie...
Wachlarze tessen są metalowe, a więc - co za tym idzie - dość ciężkie, choć i tak odpowiednio wyważone, aby można się nimi było sprawnie i szybko posługiwać. Same w sobie nie są bardzo duże, lecz przy użyciu płomienia chmury Naoya jest w stanie rozbudować je do całkiem pokaźnych rozmiarów; wówczas zazwyczaj walczy tylko jednym, gdyż nie poradziłby sobie z operowaniem większym ciężarem. Ten sam płomień pozwala mu zmultiplikować składowe ostrza, aby móc używać ich osobno, zaś dodatek burzy zwiększa znacząco ich siłę rażenia; właściwie umożliwia mu wręcz emitowanie fal płomienia na pewną odległość. Piorun dba o trwałość i twardość broni.
Bicz również angażuje wszystkie trzy atrybuty, lecz w inny sposób; chmura pozwala na przedłużanie go, zaś dzięki odpowiedniej konstrukcji możliwe jest przesyłanie wzdłuż niego elektryczności. Zastosowanie burzy pozostaje mniej więcej takie samo.
Wyjątkowym darem Naoyi jest możliwość kontrolowania dzięki płomieniom własnych włosów - wydłuża je, dowolnie nimi porusza, może ich używać chociażby do duszenia czy wręcz przebijania ofiary... A'propos przebijania! Mężczyzna nauczył się przeprowadzać kosmyki włosów wzdłuż elementów ciała pechowych delikwentów, dając sobie tym samym kontrolę nad ich ruchami. Co prawda zwykle konieczna do tego jest śmierć danych osobników... Ale to już nie jego problem. Jakoś nigdy nie miał oporów przed zabijaniem w sytuacjach, gdy było to konieczne.

Historia postaci:
Przyszedł sobie na ten świat dwadzieścia dwa lata temu jako pierwsze - i przez długi czas jedyne - dziecię pewnej nie do końca praworządnej rodziny o bardzo mieszanym pochodzeniu (ojciec był niby Chińczykiem, a matka Japonką mieszkającą w Hongkongu, lecz oboje wśród swych przodków mieli Europejczyków). No, co tu dużo mówić, po prostu jego rodzice pozostawali w ścisłej styczności ze światem przestępczym - Triadami - i to już od wielu lat. Matka była tego co prawda świadoma, lecz w ogólnym rozrachunku całkiem niewinna, jednak ojciec... To już całkiem inna historia. Przede wszystkim należy tu zaznaczyć, że nie był on czysto złym człowiekiem - raczej nieco upośledzonym moralnie. Pewnie, zarabiał na życie w nielegalny sposób, ale musiał jakoś utrzymać siebie i swoich najbliższych... A taki na przykład czarny rynek stwarzał ku temu idealne warunki. W głównej mierze działał właśnie w tej sferze. Specjalizował się w handlu bronią, na której zresztą świetnie się znał i wysoko ją cenił, lecz przy różnych okazjach rozszerzał tymczasowo zakres swych działań. Można powiedzieć, że sprzedawał ludziom śmierć - lecz samemu sobie wmawiał, że osobiście nie robi przecież nikomu krzywdy, więc wszystko jest w najlepszym porządku. Jego żonie średnio się to podobało; prawdę mówiąc po prostu się tego bała. Jej protesty były jednak rzadkie i słabe. Jakby nie patrzeć żyli sobie na wysokim poziomie właśnie dzięki tym szemranym i niezwykle się opłacającym interesom jej męża... Wracając jednak do samego Naoyi!
Pierwsze lata jego życia były jak najbardziej szczęśliwe. Jego rodzina mogła sobie pozwolić na zaskakująco wiele, nawet jeśli dla bezpieczeństwa bardzo się z tym na zewnątrz nie obchodzili. Praca ojca wymagała, by poświęcał jej bardzo dużo uwagi, dlatego więcej czasu Naoya spędzał z matką - kochającą, ciepłą i troskliwą istotą, której najgorszą wadą był zapewne słaby charakter i wynikająca z niego nieumiejętność obstawania przy swoim w zdecydowanej większości przypadków. Z drugiej strony nie można powiedzieć, że ojciec był zupełnie nieobecny w najmłodszych latach życia chłopaka. W każdym bądź razie wspomnienia z tego okresu ma przyjemne. Jedyne przykre sytuacje, które przychodzą mu teraz do głowy, wiązały się z jego niecodziennym wyglądem. Jasne włosy urozmaicające się stopniowo o dodatkowy - nienaturalny - odcień przyciągały zaciekawione spojrzenia szarej masy mniej więcej tak, jak światło ćmy, a rówieśnicy potrafili być okrutni - jak to dzieci... Matka nie pozwoliła jednak, aby miał z tego powodu jakiekolwiek kompleksy. Ona sama zachwycała się jego kolorystyką. Właściwie to za jej namową - i dla niej - postanowił zapuszczać włosy.
Z czasem jednak Naoya zaczynał rozumieć coraz więcej na temat zajęcia swego rodzica, ten zaś nie widział w tym niczego złego. Wręcz przeciwnie - chętnie wdrażał syna, bądź co bądź jeszcze dziecko, w tajniki swego "zawodu". Ku jego nieopisanej radości Naoya od początku okazywał zainteresowanie bronią wszelkiej maści, a już zwłaszcza białą; popierane przez ojca rosło ono i rozwijało się szybko. Matka tylko raz wyraziła swoją negatywną opinię w tej sprawie - potem zamilkła, czasami rzucając jedynie pełne niepokoju spojrzenia w chwilach, gdy jej najbliżsi z pasją dyskutowali o metodach skutecznego ranienia czy zabijania. Wtedy Naoya nie zwracał na to uwagi, lecz gdy obecnie zdarza mu się wracać myślami do tego okresu, to wydaje mu się, że właśnie wówczas w oczach matki pojawił się taki dziwny wyraz... Udręczony. Zmartwiony. Pełen obaw.
Ojciec bardzo wcześnie zadbał o to, aby jego syn mógł odebrać odpowiednie do okoliczności wykształcenie - wystarczyło tylko, że poruszył swoje liczne kontakty w półświatku. Przede wszystkim chodziło mu oczywiście o treningi mające na celu zwiększenie fizycznych możliwości chłopaka, a także nauczenie go korzystania z kilku rodzajów broni - oraz rzecz jasna z mocy płomieni, gdy te zostały już w nim rozpoznane, co nastąpiło stosunkowo szybko. Oprócz tego do głowy wtłaczano mu również wiedzę teoretyczną z wielu dziedzin - nie tylko takich związanych z działalnością przestępczą. Naoya nie miał nic przeciwko - wręcz przeciwnie, możliwość ćwiczenia i sprawdzania się w tylu kierunkach sprawiała mu przyjemność i pozwalała się odnaleźć. Nie interesowały go powody, którymi kierował się jego rodziciel, ten zaś sam z siebie również o nich nie mówił. Trudno powiedzieć czy chciał po prostu zarazić syna własną pasją, zadbać o to, by poradził sobie w życiu, czy też może zrobić sobie z niego prywatnego, świetnie wyszkolonego ochroniarza-łamane-przez-zabójcę... No, w każdym razie przynajmniej to pierwsze i ostatnie mu się dało, bo pozostała kwestia jest już dyskusyjna - każdy oceni ją na własny sposób.
Gdy Naoya miał czternaście lat, na świat przyszła jego siostra. Nadano jej imię Ayame. Dla matki była niesamowitą ulgą - dała jej zajęcie i przynajmniej na jakiś czas uspokoiła jej myśli. Ojciec raczej nie poświęcał jej natomiast zbyt wiele uwagi, zaabsorbowany dbaniem o syna, dla którego najwyraźniej przewidywał świetlaną przyszłość w tym mrocznym świecie, który dla niego samego od lat nie stanowił niczego więcej, jak tylko zwykłą codzienność. Miał zresztą podstawy, by myśleć, że coś jest na rzeczy. "Nauczyciele", których załatwił dla swego potomka, jednogłośnie stwierdzali, że ma on prawdziwy talent - i wielkie perspektywy.
Lata mijały, Naoya dorósł, a i jego siostra również rosła zdrowo, będąc nowym oczkiem w głowie matki. Dała jej w zamian coś, czego owa kobieta nigdy dotąd nie posiadała - a mianowicie siłę psychiczną potrzebną do postawienia się mężowi. Otóż szanowna rodzicielka Naoyi uznała, że najwyższa pora skończyć z niebezpiecznym życiem - przede wszystkim dla dobra córki. Nie było to łatwe dla żadnego z nich, lecz po długich i bolesnych awanturach wspólnie ustalili rozwiązanie: wyjadą do odległego miasta, a głowa rodziny znajdzie sobie inną, legalną pracę i nie wróci już do starego interesu. Warto tu zaznaczyć, że to ostatnie obiecane zostało z prawdziwym bólem serca - miłość do żony była jednak silniejsza od uczuć żywionych do zawodu.
Szybko stało się jasne, że dla Naoyi przystosowanie się do normalnego życia będzie bardzo trudne, o ile nie zupełnie niemożliwe. Owszem, teoretycznie potrafiłby znaleźć sobie jakieś zajęcie, w końcu jego edukacja była mimo wszystko dość wszechstronna... Nie mogło to już jednak zmienić jego systemu wartości i sposobu myślenia. Jakby na to nie patrzeć - był jeszcze małym dzieckiem, gdy postanowiono nauczyć go tego, jak być zabójcą. Czegoś takiego nie można po prostu odrzucić; ślad na psychice i tak zostanie, praktycznie nie do usunięcia. Innymi słowy - znalazłby sobie miejsce w społeczeństwie, a jakże... Tylko że w każdej chwili coś mogłoby w nim pęknąć, a wtedy konsekwencje byłyby zapewne tragiczne.
Jego ojciec świetnie zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę, dlatego na odchodnym postanowił po raz ostatni wykorzystać swoje znajomości, aby znaleźć dla syna miejsce "w zawodzie". Szczęśliwie Triady potrafiły zadbać o swoich odchodzących na emeryturę członków, więc po pewnym czasie udało mu się załatwić Naoyi posadę u samego szefostwa. Ze świetnymi referencjami i jeszcze lepszymi umiejętnościami - no i do tego z gwałtownym charakterem na dodatek - szybko udowodnił swą wartość i oddelegowany został jako ochroniarz do pilnowania dziedzica największej i najpotężniejszej z Triad. Z tą funkcją wiązała się pewna swoboda, która bardzo mu odpowiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fai
Admin
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 14/12/2012
Age : 26

PisanieTemat: Re: Naoya   Sob Gru 15, 2012 2:50 pm

Akcept.

_________________
And when I grasped for life,
I always killed the things for which I yearned...
I wish to be a flame and reduce to ashes,
But I have never burned!
I long to fly in total freedom
And yet these chains keep dragging me down;
I want to be an angel or the devil himself,
But I am nothing, but a creature longing for things I can’t have...

***

[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
 
Naoya
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Katekyo Hitman Reborn! :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: