~KHR PBF~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Słoneczko

Go down 
AutorWiadomość
Sole

avatar

Liczba postów : 4
Join date : 20/12/2012

PisanieTemat: Słoneczko   Czw Gru 20, 2012 10:18 am

Imię i nazwisko:

Solare (Sole) Lacrima [wł. Słoneczna łza] W „domu” pieszczotliwie nazywany był „Słoneczko”.

Wiek:

16 lat

Pochodzenie:

Rodowity Włoch, kiedyś mieszkał we Florencji, jednak rodzice nie mieli pieniędzy na utrzymanie go, więc wylądował w burdelu w Rzymie, w którym ojciec zostawił go szczerze sądząc, że to przytułek i właśnie w tym mieście pozostał aż do tej chwili.

Orientacja:

Wmuszone Bi… Wszak klientów miał i płci żeńskiej, i męskiej.

Zawód:

Kiedyś, choć nie z własnej woli, to jednak zajmował się dość niechlubnym zawodem. Był dziwkiem, teraz jednak, ku jego własnej uciesze i uldze, członek Chińskiej Mafii Fai’a.

Proponowana ranga:

Ciepłe, odżywcze, jaśniutkie słońce, jak na ironię, patrząc na jego imię i pseudonim.

Wygląd:

Sole nie wygląda nawet na te nieszczęsne 16 lat, które posiada. Osoby, które nie znają go bliżej, dałyby mu maksymalnie 13 lat, a niektórzy mówią, że nawet mniej! No, ale nie przesadzajmy. Jest to fioletowooki, drobny blondynek. Jego włoski są krótkie, przylizane, choć gdzieniegdzie odstają jednak niesforne kosmyki. Grzywka spięta jest spineczką wyglądającą jak krzyżyk. Nie, żeby chłopiec był religijny. Jego oczy mają odcień jasnych fiołków, są duże, okrągłe, okalane grubymi, długimi, czarnymi jak onyx rzęsami. Chłopiec mierzy zaledwie 156 centymetrów i waży nie więcej, niż 45 kilogramów, co w ogóle nie pasuje do posiadacza płomienia słońca, przez co oprócz własnego ciała musiał także obrać inną broń, którą nawiasem mówiąc zawsze ma przy sobie. Są to czarne, skórzane rękawiczki bez palców, które nie koniecznie zawsze pasują mu do stroju, a wręcz przeciwnie, zazwyczaj nie pasują. Jednak on bez przerwy uparcie je nosi, aby być zawsze gotowym do starcia. Ma jasną cerę, nieskalaną nawet najmniejszą skazą, oprócz kilku blizn po przejściach z bardziej brutalnymi klientami i klientkami. Zarówno nogi jak i ręce wydają się słabe i kruche, choć wcale nie jest to prawdą. Wbrew pozorom jest jednak dość silny, jak na swój wiek, a szczególnie silne ma ręce, które musiał wyćwiczyć, aby móc walczyć za pomocą swych rękawiczek. Z nogami już jest gorzej, ale… Mała ciekawostka odnośnie jego wyglądu? Nie ma włosów NIGDZIE indziej na ciele, niż tylko na swojej słodkiej główce. Takie sobie lekkie zaburzenia hormonalne. Figurę ma dość kobiecą, zaokrąglone biodra, wcięcie w talii, przez co był jeszcze bardziej pożądany w swym zawodzie, najczęściej przez starych, śmierdzących zboczeńców, co niestety musiał przeboleć. Na co dzień ubiera się luźno, jego ulubionym strojem jest słodziutki strój marynarza, o delikatniej kolorystyce, bo jest to połączenie stonowanych, jasnych odcieni fioletu i błękitu. Gdy trzeba się ubrać bardziej oficjalnie, zakłada fioletową, bądź niebieską koszulkę i czarne rurki, a gdy jest to już w ogóle jakieś ważne spotkanie, to zakłada czarny garnitur i czarny krawat, jednak, gdyby do tego dodana była biała koszula byłoby za smutno, więc dodaje coś od siebie! Co takiego? Słodką, jasnofioletową koszulę z kołnierzem, całą w białe, poprzeczne paski. I od razu weselej!

Charakter:

Sole to słodka istotka, która jednym spojrzeniem potrafi podnieść poziom cukru we krwi. Jest wiecznie radosny, pełen energii, biega jak mały samochodzik, raz jest tu, a potem znów tam i tak w kółko, niekiedy to może już zirytować i to nie na żarty. Jest bardzo miły i dobrze wychowany, choć to wszystko kończy się, gdy tylko jest przy nim ktoś obcy. Ktoś, komu nie ufa. Wtedy staje się cichy, zamknięty w sobie, siedzi sobie w kącie rumieniąc się i nie odezwie się słowem, póki gość nie pójdzie, bojąc się, że go urazi, lub coś podobnego i za to mu się dostanie. Taki sobie lęk pozostawiony po krach, jakie stosowano na nim w jego „domu”. Choć jest zazwyczaj radosny, często się śmieje, to lubi sobie zostać sam w swoim pokoju i poczytać książkę, albo zostać sam na sam z kimś, poprzytulać się, zdobywając ciepło, a i dając przy tym ciepła innym. Dla osób, z którymi jest blisko jest w stanie zrobić wszystko i więcej, a już szczególnie dla Fai’a, który to przecież ocalił go od niechybnej śmierci i chłopiec na pewno będzie mu z tego powodu wdzięczny i wierny do końca swoich dni, nie, do końca świata i jeden dzień dłużej. Niekiedy potrafi zaskoczyć zarzucając jakimś inteligentnym tekstem wyciągniętym spomiędzy wierszy książek. Ze swoją miłością do puchatych zwierzątek, misiów, cukierków, niezwykle przypomina małe, niewinne dziecko, choć przecież wcale nie jest taki niewinny, wieczorem, w sypialni, potrafi zmienić się w niegrzecznego chłopca, jeśli tylko tego zażyczy sobie osoba spędzająca z nim noc. To tylko jeden z wielu nawyków, który pozostał mu po dawnej pracy. Gdy już coś mu się naprawdę bardzo nie spodoba, czyjeś zachowanie, lub czyny, potrafi obudzić w sobie buntownika, którego wcale nie tak łatwo przygasić. Kocha siedzieć u innych ludzi na kolanach, będąc przytulanym i głaskanym, spowodował to brak czułości, który odczuwał przez calutkie życie, aż do 13 jego roku.

Umiejętności:

Zacznijmy od tego faktu, że w walce wręcz jest całkiem niezły, choć nie najlepszy, niestety. Tak naprawdę nie jest jeszcze zbyt dobry w żadnej rzeczy, która przydałaby mu się w walce, a właściwie to nie umie prawie niczego, oprócz strzelania i niektórych postaw niektórych sztuk walki, ale dajmy mu jeszcze czas na naukę, ma dopiero 16 lat! Za to rekompensuje tą swoją małą niedoskonałość świetnym wzrokiem i słuchem, przy czym jest mały, szybki i zwinny, więc nieźle robi za szpiega. To już chyba jakaś rekompensata, prawda? Dodajmy do tego ten drobny fakt, że, co by nie powiedział, ma doświadczenie w swym byłym zawodzie. To chyba w końcu też jakaś umiejętność, że umie do krzyku doprowadzić i mężczyznę i kobietę. No i dodajmy do tego, że bardzo szybko się uczy, przyswaja wiedzę, czy informacje i zapamiętuje je już do końca życia. Po jednym przeczytaniu wiersza potrafi go wyrecytować jeszcze przez najbliższe parę miesięcy, gdy usłyszy piosenkę, od razu potrafi ją zaśpiewać, całą, bezbłędnie, gdy przeczyta książkę powie dokładnie, w której książce, na której stronie jest jakiś cytat, przy czym wymieni tytuł, autora, rok stworzenia, rok wydania i wydawnictwo.

Broń**:

Czarne, skórzane rękawice bez palców, z którymi nie rozstaje się ani na krok, chociażby miał je wsadzić do kieszeni, to zawsze ma je przy sobie. Do tego jest także pistolet o niewielkim kalibrze, zazwyczaj ładnie ukryty gdzieś w jego ubranku.

Historia postaci:

Mały Solare urodził się w małym, starym, zniszczonym domku na przedmieściach Florencji. Jego rodzice nie mieli pieniędzy na jego utrzymanie, choć niezwykle starali się robić, co w ich mocy. Kochali swojego synka nad życie, nie chcieli nigdy go zostawiać, jednak okrutny los nie pozwolił im zachować dziecka. Przez całe trzy lata rezygnowali z wielu rzeczy dla siebie, aby ich Słoneczko miało jedzenie, ubrania, słodycze, wszystko, czego tylko zapragnie. Niestety, niekiedy brakowało im pieniędzy nawet dla niego. Wyprowadziliby się z Florencji w poszukiwaniu pracy, ale rudery nikt nie chciał kupić za cenę, za którą oni mogliby kupić sobie dom, lub mieszkanie w jakimś innym mieście Włoch. Mężczyzna wziął swojego trzyletniego syna na ręce, wsiadł do pociągu i pojechał do Rzymu, gdzie szukał kogoś, kto chciałby zaopiekować się ślicznym chłopcem. Znalazł przytułek, który choć wzbudzał w nim pewne podejrzenia, był jego ostatnią deską ratunku. Zostawił w nim chłopca i odjechał z powrotem do swej żony czekającej we Florencji. W przytułku tym wychowywano dzieci bardzo rygorystycznie, miały one spełniać każdą zachciankę opiekunów, słowo „nie” nie mogło istnieć w ich słownikach, o buncie nie było mowy. A czemu? Bo gdy tylko kończyły 6 lat zostawały przekabacone do tej nielegalnej części interesu. Był to burdel. To także stało się z Sole. Z powodu jego bardzo dziewczęcej figury, gładkiej skóry i ładnej twarzyczki był najbardziej dochodową maskotką swoich opiekunów. Już od 6 roku życia musiał sprzedawać swoje ciało, za co nie dostawał absolutnie nic. Zazwyczaj klienci i klientki uważały go za zbyt słodkiego i ślicznego, aby bezcześcić jego słodkie ciałko, trzymali go na kolanach, głaskali, przebierali, rozpieszczali, tylko niekiedy wkładali ręce pod bluzeczkę, czy w spodnie. Dopiero gdy skończył 10 lat zaczął się prawdziwy koszmar, już żaden ze zboczeńców, którzy płacili za niego nie oszczędzał małego chłopca i byli to zazwyczaj mężczyźni, mało delikatni mężczyźni, po których „zabawach” zostawały siniaki i blizny, a także wieczorne łzy. Trwało to tak trzy, cztery lata. Chłopiec właściwie nie miał już poczucia czasu, nie wiedział, ile minęło dni, miesięcy, zdawał sobie sprawę z faktu, że minął kolejny rok, gdy koledzy i koleżanki w niedoli śpiewali mu „100 lat”. Czternaście lat. Tyle miał, gdy zbuntował się i uciekł na ulicę, gdzie również czekały go niemiłe przygody. Nie miał niekiedy co jeść, co pić, gdzie się umyć, czy przebrać, choć na szczęście Rzym był miastem obleganym przez turystów, którym szkoda robiło się ślicznego chłopca i sypnęli nie raz niemałym groszem, więc jakoś tam się chłopcu żyło, choć spać musiał na brukowanej ulicy. Tak trwało to ponad rok, wiedział to, bo minął już dzień, w którym to sam zaśpiewał sobie „100 lat”. Zdał sobie sprawę z tego, że są jego urodziny, gdy z rozmów jakichś Włochów wychwycił dokładną datę. 15 sierpnia. Minął kolejny rok, jego szesnaste urodziny, a wtedy spotkał go mężczyzna o długich, czarnych włosach i orientalnej urodzie, która chłopcu niezwykle się spodobała. Zauważył, że w chłopcu tli się płomień ostatniej woli. Pomógł mu go odkryć, znaleźć dla niego odpowiednią broń, bo jego ciało było za słabe, by się nią stać. Sole został jego dłużnikiem, sługą, gotowym spełnić każde życzenie, każdy rozkaz, został przyjęty do rodziny i wtem właśnie przyrzekł sobie, że temu mężczyźnie, któremu tyle zawdzięcza, na zawsze pozostanie wierny. Od, taka słodka przysięga dana samemu sobie, która na pewno zostanie dotrzymana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fai
Admin
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 14/12/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Słoneczko   Czw Gru 20, 2012 6:47 pm

Akcept.

_________________
And when I grasped for life,
I always killed the things for which I yearned...
I wish to be a flame and reduce to ashes,
But I have never burned!
I long to fly in total freedom
And yet these chains keep dragging me down;
I want to be an angel or the devil himself,
But I am nothing, but a creature longing for things I can’t have...

***

[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
 
Słoneczko
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Katekyo Hitman Reborn! :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: