~KHR PBF~
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główny salon

Go down 
AutorWiadomość
Fai
Admin
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 14/12/2012
Age : 27

PisanieTemat: Główny salon   Pią Gru 21, 2012 7:13 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

_________________
And when I grasped for life,
I always killed the things for which I yearned...
I wish to be a flame and reduce to ashes,
But I have never burned!
I long to fly in total freedom
And yet these chains keep dragging me down;
I want to be an angel or the devil himself,
But I am nothing, but a creature longing for things I can’t have...

***

[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Fai
Admin
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 14/12/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Główny salon   Pią Gru 21, 2012 8:35 pm

Dla praktycznie każdego - dowolnego - obserwatora Fai stanowiłby w tej chwili istny obraz idealnego spokoju i opanowania. Zajmował aktualnie miejsce na centralnej sofie w głównym salonie swojej obecnej rezydencji, jedną nogę założył na drugą i popijał sobie dopiero co przyniesioną herbatę. Od czasu do czasu głaskał po łebku siedzącego tuż obok niego Ru - swojego drogiego podopiecznego - lecz prawdę powiedziawszy akurat w tym momencie poświęcał mu najwyżej przeciętną uwagę. Miał coś innego na głowie - coś, co spoczywało właśnie na pobliskim stoliku; ot, niepozorna kartka eleganckiego papieru.
Był to list, który Azjata otrzymał o poranku tego samego dnia... A raczej nie tyle list, co zaproszenie - traktujące o jakimś Wielkim Wydarzeniu, które miało nastąpić... Nie, rozpocząć się za tydzień. Jakby tego było mało - według zapowiedzi powinno to być "uroczyste rozpoczęcie". Nadawca nie wyjaśnił niczego dokładnie - choć najwyraźniej zadał sobie trud zarezerwowania całego piętra w naprawdę niezłym hotelu, co akurat bardzo dobrze zarówno o nim, jak i o jego finansach świadczyło - zaś podpisał się w sposób, który szczerze mówiąc budził jeszcze większe podejrzenia od samej treści wiadomości.
絶対的な真理 - a więc bodajże Prawda Absolutna. Wszystko wskazywało na to, iż najprawdopodobniej jest to pewnego rodzaju ugrupowanie - o czym świadczył również fakt wyrażania się w liczbie mnogiej - jednakże Fai nie chciał do końca wykluczać opcji, że za całą tą sprawą stoi tylko jedna osoba... Jakkolwiek nierealne by mu się to w tej chwili nie wydawało. Oczywiście pojedynczy osobnik o odpowiedniej pozycji finanasowej również mógł sobie pozwolić na zorganizowanie czegoś takiego... O ile rzecz jasna założymy, że nie jest to po prostu głupi żart lub coś w podobnym guście. Jeśli już uznamy, że zaproszenie jest prawdziwe i rzeczywiście ma się co wydarzyć... To cóż takiego to będzie? Intrygująca kwestia, nie ma co; szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w treści wiadomości położony został subtelny nacisk na przybycie "wraz z całą rodziną". Czyli ktoś obeznany ze środowiskiem... Chcący zapewnić mafii "rozrywkę".
Co prawda Fai nie był zachwycony własnymi poczynaniami, lecz jednak mniej więcej godzinę temu przemógł się i z najwyższą niechęcią zadzwonił do ojca. Miał nadzieję, że będzie on wiedział co nieco na temat tej całej Prawdy Absolutnej czy jak nie brzmiałaby poprawna nazwa; jemu samemu właściwie przychodziło do głowy kilka organizacji, lecz jakoś żadna nie wydawała się być trafionym wyborem. Niestety jego rodzic również nie mógł mu pod tym względem pomóc, nadzwyczaj chętnie natomiast udzielił mu nieproszonej rady - aby z zachowaniem wszelkich środków ostrożności wziął udział w tej zaplanowanej akcji. Dodatkowo obiecał nawet wsparcie z boku na wypadek, gdyby coś miało pójść nie tak. Nie było to bardzo pocieszające - ale zawsze to coś...
Niestety Fai był zmuszony przyznać ojcu rację, głównie dlatego, że i tak zamierzał sprawdzić co jest grane. Nie do końca podobało mu się to, że podzielali w tym temacie tę samą opinię - lecz jednocześnie odczuwał pewien rodzaj ulgi. Mimo wszystko mógł przecież polegać na doświadczeniu i przeczuciach osoby, która przez tyle lat utrzymała się na czele potężnej Triady.
Właściwie już podjął decyzję, choć nie był w pełni przekonany co do przenoszenia się do hotelu - nie miał do niego wcale tak daleko ze swej rezydencji i prawdę mówiąc tego akurat wolałby uniknąć. Do tego pozostawała jeszcze kwestia poinformowania o sprawie strażników... Mimo wszystko nie chciał ich do niczego zmuszać, skoro najwyraźniej istniał wybór. Oczywiście wiedział, że Ru tak czy siak pójdzie z nimi, pozostali natomiast - cóż... Niech się wypowiedzą.

_________________
And when I grasped for life,
I always killed the things for which I yearned...
I wish to be a flame and reduce to ashes,
But I have never burned!
I long to fly in total freedom
And yet these chains keep dragging me down;
I want to be an angel or the devil himself,
But I am nothing, but a creature longing for things I can’t have...

***

[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Ru

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 14/12/2012

PisanieTemat: Re: Główny salon   Sob Gru 22, 2012 12:55 am

Ru mruknął cicho, wtulając się w swojego pana i obserwując beznamiętnym wzrokiem ludzi, którzy zebrali się naokoło. Jego twarz nie wyrażała emocji, jasna, pozbawiona choćby śladu czegoś, co mogło imitować uczucia. Zwrócił ją po kolei w stronę każdej, zebranej w pomieszczeniu osoby, a potem wrócił do Faia, przekrzywiając lekko głowę. Czekał. Dłonie spoczywały na materiale stroju starszego mężczyzny, zaciskając się delikatnie i ledwie widocznie, jakby dając wyraźny sygnał – moje. Nie było to może potrzebne, raczej zbędne, ale czasami brunet robił to już odruchowo. Pilnował tego, co chciał, by należało do niego. Nie oznaczało to jednak, że traktował chińczyka przedmiotowo, raczej darzył go prawdziwym, ale nieco obsesyjnym uczuciem i nie lubił, gdy na horyzoncie pojawiało się zagrożenie. Zresztą zazwyczaj znikało ono dość szybko. Już Ru o to potrafił zadbać.
– Zna pan moją odpowiedź – powiedział cicho.
Tak, był gotowy pójść za swoim panem. Wystarczył rozkaz, skinienie głowy, gest dłonią, a czasami nie trzeba było nawet tego. Chłopak lubił mieć swój obiekt zainteresowania na oku, w końcu na świecie czaiły się różne niebezpieczeństwa, które mogłyby zwrócić na siebie uwagę Faia, a tego przecież nie chcieli. To znaczy… On nie chciał, o czym przypominały znajdujące się na udach Saie. Ciekawe tylko co powie reszta. Znał ich trochę, głównie z widzenia – prawda, ale mimo wszystko. W jakiś sposób ciekawiła go ich decyzja, mogła wiele powiedzieć o samych strażnikach, jakich dobrał sobie Fai. Poza tym, chciał mieć też to wszystko z głowy jak najszybciej. Już niemal intuicyjnie wyczuł, że zajęty tą nową, dziwną sprawą mężczyzna, poświęca mu mniej uwagi. Nie lubił tego. Ale jeśli mają to zmienić, muszą najpierw zająć się „Prawdą Absolutną”. Tak, ten prosty plan zawsze działał, niezależnie od tego, do czego odnosił go Ru. Znaleźć przyczynę i ją wyeliminować. Proste, a jakże skuteczne rozwiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Naoya

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 15/12/2012

PisanieTemat: Re: Główny salon   Sob Gru 22, 2012 7:45 pm

Tego dnia Naoya nie miał zbyt wiele do roboty - ot, jedna dość istotna przesyłka do doręczenia pewnej osobie koniecznie do rąk własnych, lecz poza tą sprawą był właściwie wolny. W tej pracy nigdy nie miało się pewności kiedy będzie spokojnie, a kiedy ruszy cała lawina obowiązków - dlatego też blondyn nie planował marnować tego czasu i po wykonaniu zadania postanowił oddać się jednemu ze swoich ulubionych zajęć - a więc wybrać się na przejażdżkę motorem po mieście.
W jego wykonaniu takie "przejażdżki" potrafiły prawdę mówiąc trwać kilka godzin, nie wspominając już o tym, że - choć w samym centrum jeszcze w miarę możliwości się powstrzymywał - to na obrzeżach miasta rozwijał już rzeczywiście słuszne prędkości. Właśnie o to w tym wszystkim chodziło; o szybkość. Szczycił się swoimi zdolnościami pod tym względem - nikt nie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jest utalentowanym kierowcą, nawet jeśli wielu narzekało na jego upodobania do podkręcania tempa do granic możliwości. Co za tym idzie - lubił też wyścigi, oczywiście głównie te nie do końca oficjalne, choć właściwie już od dłuższego czasu w żadnym nie brał udziału.
Koło południa zatrzymał się akurat przed niewielką restauracyjką, która - sądząc z wypisanych na szybach informacji - serwowała między innymi dania nie do końca śmieciowe, lecz jednak zaliczane jeszcze do ogólnie pojętego fast foodu. Jako że Naoya wstał wcześnie i nie miał okazji spożyć śniadania, zdecydował się przegryźć coś właśnie tutaj. Pod koniec posiłku zerknął na komórkę - i zorientował się, że na poczcie głosowej ma nagraną wiadomość od swojego pracodawcy. Co prawda wątpił, aby było to coś bardzo pilnego, skoro szef poprzestał tylko na tym i nawet się do niego nie dobijał - lecz i tak szybko ją odsłuchał. Dowiedział się z niej, że jest potrzebny w rezydencji, w której o określonej godzinie odbędzie się spotkanie obecnych w okolicy podwładnych. Sprawa wyglądała na coś większego od typowego zadania - dlatego też Naoya zebrał się w drogę.
Przy jego typowym tempie podróży powrót nie zajął mu długo. Mężczyzna odstawił motor na miejsce, a następnie udał się do swojego pokoju, gdzie odświeżył się i przywrócił do ogólnie pojętego stanu używalności - po czym przeniósł się do salonu. Zasiadł wygodnie na jednej z sof, gotów zapoznać się ze szczegółami zaistniałej sytuacji, utrzymując przy tym wzrok niemalże nieustannie na stoliku - oczywiście nie z nieśmiałości, lecz po prostu w skupieniu.
Po wysłuchaniu treści zaproszenia i uwag Faia, Naoya skrzyżował ręce na klatce piersiowej, przez chwilę jeszcze się nie odzywając. Rzeczywiście wszystko to brzmiało niezwykle podejrzanie - ale prawdę powiedziawszy takie szczegóły nigdy nie przeszkadzały mu w działaniu. Oczywiście planował zachować wszelkie środki ostrożności, jednakże nie odczuwał strachu czy zmartwienia - nie miał tego w zwyczaju. Nie od tego przecież był... Jak i oni wszyscy. Niebezpieczeństwo nie było dla nich w końcu niczym nadzwyczajnym. Przeciwnie, w większości przypadków stanowiło źródło całkiem godziwej rozrywki.
Ru był rzecz jasna pierwszym, który zgodził się wziąć w tym udział - i nic dziwnego. Naoya byłby w zasadzie w szoku, gdyby Piorun został przez kogoś wyprzedzony. Pomijając jednak ten detal... W odczuciu Strażnika Chmury i tak oczywistym było, że wszyscy przystaną na te warunki - więc jaki sens miało w ogóle pytanie o coś takiego? Chyba jedynie przez grzeczność...
Naoya kiwnął po prostu bez słowa głową. Nie uważał, aby musiał dodawać do tego gestu coś jeszcze - wyjaśnienia były w gruncie rzeczy równie zbędne, co to pytanie samo w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shuuhei

avatar

Liczba postów : 3
Join date : 17/12/2012

PisanieTemat: Re: Główny salon   Sob Gru 22, 2012 8:43 pm

Po rezydencji Faia zawsze kręciła się masa ślicznych, znudzonych duszyczek obojga płci, którym Shuu, w zastępstwie czcigodnego gospodarza, uwielbiał umilać czas. Nierzadko czerpiąc z tego niemała przyjemność.
Z objęć Morfeusza wyrwało go ostre vibrato metalu o drewno. Ociężale podniósł jedną powiekę, by zobaczyć jak jego telefon w drgających podskokach zmierza ku krawędzi szafki. Spoglądał na niego leniwie, zastanawiając się, czy rzeczywiście chce uczynić ten nadludzki wysiłek i wziąć piekielne urządzenie do ręki, czy też zignorować i pozwolić mu się wybrzęczeć.
- Nie odbierzesz? Może to coś ważnego? – odezwał się słodki głos dobiegający gdzieś z pościelowych głębin.
W sumie, może i racja. Ale z drugiej strony, jeśli to coś ważnego, to pewnie oddzwonią. Albo on oddzwoni...
Mruknął pod nosem coś o niezidentyfikowanej formie i odwrócił się, by przytulić leżącą obok partnerkę... jak ona miała na imię? Arisu? Nie, to wczorajsza. Kaya? Shae? Jego mózg nie pracował o tak wczesnej godzinie... Wystarczy, że była słodka i cudownie uzdolniona pod pewnymi względami, nad którymi chętnie by się jeszcze porozwodził, jednak ona należała chyba do tego typu kobiet, które nie wiedzą, kiedy przestać mówić.
- Zaraz spadnie. Wygląda na drogi. Nie boisz się, że się zepsuje? – zapytała, przybierając zatroskaną minkę. Już chciał odpowiedzieć, że specjalnie wybierał wzmacniany, militarny model, żeby się nie musieć martwić o niego w walce, więc coś takiego jak spotkanie trzeciego stopnia z podłogą po upadku z, bagatela, jakiegoś metra wysokości nie powinno mu stanowczo zaszkodzić, jednak ocenił, że z tą konkretnie osobą chyba nie ma sensu wdawać się w tak szczegółowe techniczne dyskusje.
- Jak tak wszystkich dzwoniących traktujesz, to zaczynam się bać. – powiedziała, nadymając słodko wargi i sięgnęła po dzwoniący aparat, który znajdował się już zapewne na krawędzi upadku.
- Wolę poświęcić moją uwagę piękności w moich objęciach – mruknął, obejmując mocniej kobietę i unosząc się nieco, by zobaczyć, czyje miano widnieje na wyświetlaczu.
Dzwoniący wybrał akurat ten moment by zakończyć próbę kontaktu, jednak zanim mały wyświetlacz zdążył zgasnąć oczy strażnika mgły wyłapały jedno słowo.
„Fai”
Shuu momentalnie się obudził, gdyż rzeczywistość brutalnie się o niego upomniała.

Szczęśliwie do spotkania miał dość czasu, by nań zdążyć. Tak. Prawie. Chyba. Na styk. Zerk na zegarek. Ok. Dokładnie na czas. Wprawdzie roztaczał jeszcze delikatną woń kobiecych perfum, ale nie była ona zbytnio drażniąca, wiec stwierdził, że ujdzie.
Drzwi przestąpił z szerokim uśmiechem i gromkim „witaj, szefie”, a jego wzrok napotkał oczy innych strażników, jedne niemal beznamiętne, drugie natomiast szybko zwęziły się w czymś, co każdy inny człowiek określiłby jako poirytowanie, jednak Shuu interpretował jako „głęboko skrywane cieplejsze uczucia”.
Po powitaniu i szybkim wzrokowym zapoznaniu z układem pomieszczenia, dziarskim krokiem skierował się ku strażnikowi chmury i walnął się na wolny kraniec sofy, bezpardonowo wywalając stopy na stolik, by, w miarę trwania spotkania, prowadzić zabawę w „przysuń się do chmury jak najbliżej bez utraty życia i godności osobistej”.
Im dłużej trwało spotkanie, tym uśmiech na twarzy Shuu stawał się coraz szerszy, w miarę przyswajania kolejnych informacji, upadabniając właściciela do kota z Cheshire. O Faiu można było powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że nadużywał jakoś specjalnie swoich strażników. Znaczy – sprawa jest raczej poważna. Szykowała się zabawa. Tak, wprawdzie lubił gnuśnieć w domowych pieleszach, jednak od czasu do czasu trochę ruchu się przyda. Tym bardziej, jeżeli to „trochę ruchu” może być a)okazją do wykazania się, by mieć później czym się chwalić na salonach b) cudowną wymówką do spędzania więcej czasu z pewną POchmurną osobą c) okazją do spotkania inych ciekawych osób. A skoro Naoya jakże wylewnie wyraził już swoją zgodę.
- Count me in, szefie. – uśmiechnął się szeroko, zakładając za głowę splecione dłonie w oczekiwaniu na więcej szczegółów i dalsze instrukcje, a przy tym niby przypadkowo, delikatnie szturchnął kolanem nogę Naoyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fai
Admin
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 14/12/2012
Age : 27

PisanieTemat: Re: Główny salon   Nie Gru 23, 2012 2:18 pm

Zgodnie z przewidywaniami, strażnicy Faia mniej lub bardziej wylewnie zgodzili się wziąć udział w tym "Wielkim Wydarzeniu". Cóż, w najgorszym wypadku przynajmniej zapewni im to nieco rozrywki - i nie będą musieli szukać jej na własną rękę... Hm, chyba nawet wyczuwał delikatny, lecz jakże wiele mówiący zapach mniej więcej ze strony swojej Mgły... Nie, żeby miał cokolwiek przeciwko działaniom Shuuheia; prawdę powiedziawszy całkiem nieźle go pod tym względem rozumiał. Bycie towarzyskim to w końcu nic złego, czyż nie tak?
W zasadzie jego ojciec miał nieco inną opinię na ten temat...
No, ale kto by się tym przejmował! Fai już dawno temu nauczył się ignorować te wypowiedzi swego drogiego rodzica, które niezbyt zgadzały się z jego własnym światopoglądem. Wbrew pozorom nie było ich wcale aż tak wiele, jak można by się było tego po nich spodziewać; o dziwo zgadzali się ze sobą pod licznymi względami... Pomijając kilka spraw, z których zresztą Fai nie miał najmniejszego zamiaru zrezygnować czy też ustąpić. Cóż... Lubił zachowywać swoją niezależność, tego nikt nie mógłby mu odmówić. Jego ojciec zresztą chyba nawet to w pewnym sensie doceniał - a przynajmniej tak lubił myśleć.
Wracając jednak do kwestii bieżących...
Mieli tydzień czasu - jednocześnie sporo, ale i tak mało, wszystko zależało jedynie od punktu widzenia. Fai nie chciał od razu wybierać się do wskazanego hotelu; swój udział będą mogli przecież potwierdzić w dowolnym momencie, dlatego też lepiej byłoby odczekać te kilka dni - i zarazem poświęcić je na zbadanie sprawy. Ludzie jego ojca już w tej chwili starali się wyśledzić osobę, która przyniosła zaproszenie, aby ewentualnie od niej dotrzeć do prawdziwego nadawcy - istniała pewna szansa, że odniosą powodzenie, lecz póki co Azjata nie posiadał na ten temat więcej informacji. Zakładając jednak, że niczego się w ten sposób nie dowiedzą...
Priorytety przedstawiały się następująco: przede wszystkim należało zgromadzić jak najwięcej danych na temat tej "Prawdy Absolutnej", ktokolwiek by to nie był. Przydałoby się pewnie obserwować hotel, bo w końcu a nuż ktoś podejrzany rzuci się tam w oczy... Organizator - albo też inny zaproszony? Obie opcje zdecydowanie miały swoje plusy. Być może będzie to nawet ktoś rozpoznawalny w środowisku, kto wie? Coś takiego bardzo by rozjaśniło sytuację i pomogło dotrzeć do powodów stojących za tym całym "Wielkim Wydarzeniem".
Oczywiście posiadanie swoich podwładnych ulokowanych w okolicy dawało także i innego rodzaju bonusy - nie jedynie podgląd na rozwój wypadków, nie tylko informacje, ale i możliwość opanowania sytuacji zbrojnie, jeśli już do tego dojdzie... Fai wolałby jednak uważać takie rozwiązanie za niemiłą ostateczność. Bardziej odpowiadały mu subtelniejsze działania.
-Chcę mieć ludzi dookoła hotelu i w jego najbliższym otoczeniu. Od dziś do odwołania - przez cały czas, o każdej porze dnia i nocy. Raporty muszą być szczegółowe, mam wiedzieć o każdym kto wejdzie lub wyjdzie z budynku, o wszystkim co się stanie, choćby wydawało się to być zupełnie bez znaczenia. Udział potwierdzimy na dzień czy dwa przed terminem rozpoczęcia - do tego momentu dowiedzmy się jak najwięcej. Jakieś sugestie?- z tymi słowami Fai przesunął spojrzeniem po twarzach zebranych.

_________________
And when I grasped for life,
I always killed the things for which I yearned...
I wish to be a flame and reduce to ashes,
But I have never burned!
I long to fly in total freedom
And yet these chains keep dragging me down;
I want to be an angel or the devil himself,
But I am nothing, but a creature longing for things I can’t have...

***

[You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.] [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny salon   

Powrót do góry Go down
 
Główny salon
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Salon
» Salon pianistki
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Katekyo Hitman Reborn! :: Japonia :: Tokio :: Budynki mieszkalne :: Rezydencja Faia-
Skocz do: